Aktualności
Mistrzostwa Polski w Maratonie Górskim - Klasyk Kłodzki - Zieleniec
2009-08-10
8 sierpnia odbyła się kolejna, szósta już edycja Klasyka Kłodzkiego, będąca jednocześnie Mistrzostwami Polski w Maratonie Górskim. Na starcie w Zieleńcu stawiło się przeszło 400 zawodników, a wśród nich członkowie kadry narodowej MTB, którzy przygotowywali się do MŚ w Canberrze oraz aktorka
Joanna Jabłczyńska. Na starcie tej imprezy stanęło również dwóch przedstawicieli ChGK - Tomasz Podlecki oraz Paweł Gilewski. Organizatorzy przygotowali trzy trasy o różnej długości: MINI - 81km, MEGA - 177km oraz GIGA - 224km. Paweł zdecydował się na start na dystansie MINI, natomiast Tomasz wybrał najdłuższą wersję trasy. Start odbywał się w grupach 7-osobowych co 2 minuty.
Tomasz, który jechał na dystansie GIGA, został sklasyfikowany na bardzo dobrym 5. miejscu w kat. M2s (29 w OPEN), natomiast Paweł zajął 44. miejsce w kat. OPEN na dystansie 81km (łącznie z rowerami szosowymi), co dało wysokie 4. miejsce w kat. M3i (rowery inne).
Oto krótka relacja Pawła:
"
Do Zieleńca wybraliśmy się z moim kuzynem Tomkiem już tydzień przed startem w celu solidnego potrenowania na górskich trasach. Udało nam się to znakomicie i tylko zagadką było to czy po tych ciężkich treningach starczy nam sił aby przyzwoicie wypaść na trasie maratonu. Obawy okazały się tylko obawami, forma dopisała i baz problemów udało nam się ukończyć rywalizację. Ale od początku... zaraz po starcie z mojej grupy odskoczyło trzech zawodników na rowerach szosowych. Choć jechałem na rowerze MTB to postanowiłem jak najdłużej utrzymywać się w tej grupie. Było ciężko ponieważ szosowcy nadawali mocne tempo chcąc dogonić poprzedzającą grupę. Gdy zaczęły się podjazdy od grupy odpadł jeden zawodnik, a ja wraz z nim. Zgodnie współpracując dojechaliśmy do pierwszego niebezpiecznego zjazdu na trasie, gdzie już na pierwszym zakręcie zauważyłem rower na poboczu i zawodnika, który "zaliczył" upadek. Zatrzymałem się więc i zapytałem czy wszystko OK. Powiedział, że tak, ale wyglądał na mocno wystraszonego, poczekałem więc aż wezwie pomoc i pojechałem dalej. Kolejne kilometry pokonywałem już samotnie, doganiając na podjazdach kolejne grupki zawodników i będąc też kilka razy wyprzedzanym przez mocniejszych kolegów. Jechało mi się naprawdę wyśmienicie. Na koniec dogoniłem małą grupkę na podjeździe i w rozmowie dowiedziałem się, że to jest ostatni podjazd przed drogą dojazdową do mety. Postanowiłem odskoczyć, a za mną zabrał się kolega Leszek z wielkopolski (którego bardzo serdecznie pozdrawiam). Na szczycie wzniesienia mieliśmy już sporą przewagę, którą powiększyliśmy jeszcze na zjeździe. Ostatnie kilometry trasy pokonaliśmy razem przyjemnie sobie rozmawiając i wspólnie wjechaliśmy na linię mety. Ze względu na start w grupach nie było od razu ostatecznych wyników, ale co jakiś czas wywieszana była aktualna lista. Bardzo długo byłem na tej liście na 3. miejscu w kat. M3i, jednak później się okazało, że spadłem ostatecznie na 4. miejsce. Jak na moje obecne możliwości uważam to za bardzo dobry wynik. Do podium straciłem niecałą minutę. Chciałbym też bardzo podziękować mojemu kuzynowi Tomkowi, bez którego tak wspaniały wyjazd by się nie odbył."