Aktualności
III Zimowe Mistrzostwa Polski Lekarzy w Triathlonie
2010-02-24
20 lutego, w Sandomierzu, odbyły się już po raz trzeci Zimowe Mistrzostwa Polski Lekarzy w Triathlonie. Zawodnicy rywalizowali w trzech konkurencjach: pływaniu na dystansie 500 metrów, następnie wyruszyli rowerami na trasę o długości 13,5 km, a na zakończenie odbył się bieg na 3,5 km. W imprezie wziął udział zawodnik Chrześcijańskiej Grupy Kolarskiej - Daniel Mazur, który spisał się znakomicie, zwyciężając w kat. wiekowej A (mężczyźni do 35 r.ż.) oraz zajmując 2. miejsce w OPEN.
Oto krótka relacja Daniela:
"
Cała "zabawa" rozpoczęła się pogadanką o 8.30 na basenie MOSIR-u w Sandomierzu, na której omówiono plan zawodów, trasę roweru i biegu oraz newralgiczne punkty gdzie może być ślisko. Pływanie rozpoczęliśmy o 9.00. Podzielono nas na 5 grup. Do pływania stanąłem z modlitwą na ustach (a w sumie to w głowie :)). Bardzo potrzebowałem pomocy gdyż pływanie to moja najsłabsza część triathlonu. Nie poddałem się jednak i na gwizdek sędziego ruszyłem. Przeżyłem i jak się potem okazało poszło mi lepiej niż się spodziewałem. 10min.35sek. to czas lepszy niż 2 lata temu o 1 minutę! (ale dopiero 14 czas ze wszystkich 23 zawodników :)). Byłem bardzo zadowolony mimo, iż do zwycięzcy na pływalni (późniejszego zwycięzcy open) straciłem ponad 4 minuty. Pojawił się jeszcze jeden problem. Mój konkurent z kat. A (Maciek) popłynął w czasie 9'10". Mój problem polegał na tym, iż wspomniany kumpel/rywal również nieźle jeździ i bardzo dobrze biega.
Nie poddałem się jednak. Pomodliłem się ponownie i oddałem swoje siły w ręce Boga, aby to on zdecydował jakie miejsce woli dla mnie. I z takim nastawieniem przetransportowaliśmy się na miejsce startu dalszej części triathlonu (roweru i biegu - już w sposób ciągły). Start pierwszego zawodnika nastąpił ok. 11.30 i startowaliśmy w odstępach czasowych jakie mieliśmy po pływaniu. Ruszyłem ostro, jednak łatwo nie było bo mięśnie miałem nieco sztywne :) - pewnie po porannych 2 godzinach w aucie w drodze do Sandomierza :). Nie odpuszczałem mimo to i praktycznie od samego startu wyprzedzałem kolejnych "pływaków" :). Warto dodać, iż mimo wcześniejszych ostrzeżeń, trasa okazała się bezpieczna. Były miejsca ze śniegiem, ale lodu już nie było, a śnieg który pozostał był miękki i można było gładko "przeciąć" go szosówką :) - mnie w każdym razie nie powstrzymywał :). Pod koniec drugiego (z trzech) okrążenia, dostrzegłem Maćka. Po chwili już miałem go za sobą :). To dodało mi zapału i już w ten sposób dotarłem do punktu zmian z roweru na bieg (gdzie wjechałem jako drugi, a więc awans z 14 na 2 miejsce :)). Wybiegłem jednak jako 3, gdyż nieco wolniej zmieniałem buty :). Przede mną pozostało 3,5km biegu. Wiem, że biegam nieźle, a jeszcze tej zimy troszkę biegałem, stąd wierzyłem w to, iż mam szanse nie pozwolić się dogonić. No ale nigdy tego nie wiemy tak do końca :). Szybko wyszedłem na 2 pozycję i starałem się trzymać równe tempo, jednocześnie modląc się aby starczyło mi sił i zapału. Pilnowałem się też aby się nie oglądać :) bo to rozprasza i jest objawem słabości. Zrobiłem to tylko dla potwierdzenia swojej przewagi ok. 200m przed metą. Ponieważ nie widziałem nikogo za sobą, już rozluźniony dobiegłem do kreski.
Jak się potem okazało odrobiłem ok. 4 minuty do zwycięzcy!!! Mało tego, miałem najlepszy czas biegu!!! I to był dla mnie szok (pozytywny:)) Poza tym trzeci zawodnik na mecie był chyba ok. 2 minuty za mną, jeśli dobrze pamiętam, czyli ogólnie poszło mi lepiej niż mogłem sobie wymarzyć :))) I nawet wiem Komu za to podziękować :).
Po zawodach mogliśmy umyć rowery w Remizie gdzie był start i meta. Na dekoracji niestety nie byłem gdyż zorganizowano ją dopiero o 15.00 w Ratuszu, a ja musiałem już wracać do mojego maleństwa :). Puchar i nagrodę zobaczę więc dopiero za tydzień jak kolega (organizator) będzie w Bochni i przywiezie mi je.
Podsumowując polecam ten triathlon (tak jak i triathlon letni w Sandomierzu), ze względu na wspaniałą organizację i atmosferę, które są tam zapewnione zawsze. Wieczorem była też impreza dla lekarzy, ale jak już wspomniałem nie wziąłem w niej udziału, ale znam te imprezy i wiem, że było na pewno pyszne jedzenie i muzyka. Oczywiście był i alkohol (jak to na imprezach lekarskich), no ale cóż, nie wszyscy sportowcy są zawróceni :)."