Dlaczego Jezus?

Aktualności


Błotnisty MTB Bike Maraton w Zdzieszowicach

2010-05-16

49Organizowana po raz trzeci w Zdzieszowicach impreza z cyklu Bike Maraton przeszła do historii. Jak zwykle trasa była dość wymagająca, a dodatkowym utrudnieniem w tym roku była spora ilość błota. W takich, niełatwych, warunkach dzielnie walczyli zawodnicy Chrześcijańskiej Grupy Kolarskiej: Jacek Kwiatkowski oraz Grzegorz Cygan. Obaj przejechali dystans MEGA zajmując ostatecznie następujące pozycje: Jacek - 163. miejsce w kat. M3 (527. w OPEN); Grzegorz natomiast ukończył wyścig na wysokim 20. miejscu w kat. M4 (162. w OPEN). Dystans MEGA ukończyło 545 zawodników. Warto nadmienić, iż dla Jacka był to pierwszy start w maratonie na dystansie MEGA. Gratulujemy!

Relacja Jacka:

1"A zatem stało się, mam za sobą pierwszy maraton na dystansie mega. Dojechałem! Moim doświadczonym kolegom pewnie sam fakt ukończenia nie jest powodem do dumy, a tym bardziej miejsce które zająłem, ale ja jestem zadowolony. Nie sądziłem że 50 km może mnie kompletnie wykończyć. ;-) Masakra. Skąd organizatorzy wzięli tyle błota???! O błocie teraz mogę powiedzieć wiele, wiem jak pachnie, jak smakuje, jaką ma konsystencje, ciężar, lepkość, mogłem
się mu przyjrzeć z bliska ... a nawet BARDZO bliska. Jest przyjemnie chłodne i dobrze amortyzuje upadki. Z dwojga złego, teraz wolę lądować w błocie niż w pokrzywach ;-) Strome, niekończące się podjazdy, nierówne, wąskie ścieżki i masakryczne ilości głębokiego błota to dla mnie mordercza kombinacja. Jednak cały ten ból przesłaniały przepiękne widoki, malownicze, ciekawe położenie, kolory, zapachy kwitnących kwiatów, których pełne były okoliczne pola.
Świetna organizacja i atmosfera to powody dla których będę tam z pewnością wracał. Tylko tej kondycji czemu tak mało :-|"


Relacja Grzegorza:

1"Po zakończeniu maratonu we Wrocławiu, bardzo bacznie przyglądałem się prognozom pogody, aby nastawić się psychicznie, co może mnie czekać w Zdzieszowicach. Oj, nie wyglądało to dobrze. Prognoza na kolejne dni mówiła o opadach deszczu, może z niewielkimi przejaśnieniami i rzeczywiście tak było. Dzień po dniu tylko lało i lało, a do startu coraz bliżej. O pogodzie taka, jaka była we Wrocławiu można było tylko pomarzyć. Chyba przyjdzie mi jechać w deszczu po raz pierwszy. Wszystkiego trzeba spróbować – pomyślałem. Jednak podczas wieczornej modlitwy westchnąłem "Panie, proszę Cię, aby tylko nie podało podczas zawodów".
Następne dni upłynęły na dokładnym śledzeniu stron z prognozami pogody. Pojawiła się nadzieja – w sobotę nie będzie padać. Mając numer startowy mogłem pozwolić sobie na odrobinę luksusu i w dniu zawodów pospać aż do 8.00. Śniadanie, pakowanie sprzętu i około 10.00 byłem na miejscu. W Zdzieszowicach temperatura wynosiła 18 i nie zanosiło się na deszcz "Chwała Bogu – pomyślałem w duchu", modlitwa została wysłuchana.
Na starcie mogłem się spotkać z Wojtkiem, który na maratonie występował w roli pilota swojego syna i Jacka, dla którego był to pierwszy maraton. Moja rada dla niego była taka "obficie korzystaj z bufetów, nie śpiesz się i podziwiaj przyrodę".
Po edycji wrocławskiej mogłem wystartować z drugiego sektora, była to moja najlepsza pozycja startowa z dotychczasowych startów. Grzecznie ustawiłem się na końcu sektora i parę minut po 11.00 wyruszyłem na trasę. Od samego początku tempo było bardzo szybkie. Kilka zakrętów pomiędzy blokami i wjazd na szeroką asfaltową drogę wspinającą się na wzgórze św. Anny. W drugim sektorze nie ma bikerów słabych, a więc chciałem jak najmniej stracić do prowadzącego. Jednak pomimo moich usilnych starań, czołówka coraz bardziej zwiększała dystans. Kilka kilometrów i jest wzgórze, a zaraz potem koniec asfaltu i węższa droga gruntowa. Od tego momentu zaczęło się robić trochę ciasno. I tutaj pojawiła się zmiana trasy w stosunku do lat ubiegłych. Droga zamiast przebiegać grzbietem amfiteatru, przebiegała u jego podnóża. Kilka kamiennych schodów i pod górę. Już po paru minutach zdałem sobie sprawę z czym będę musiał się zmierzyć. Błoto i mokre kamienie. Z drugiej strony czego mogłem się spodziewać po tygodniowych opadach deszczu. Ścieżki leśne często zamieniały się w malutkie bagienka. Podczas podjazdów jeden zły ruch kierownicą skutkował utratą przyczepności tylnego koła i utratą równowagi. A potem pozostawał tylko spacer z rowerem przy boku. Sytuacja nie wyglądała lepiej na zjazdach. Błotne koleiny i obawa czy rower będzie posłuszny rozkazom kolarza. Niestety bardzo często podczas zjazdów dochodziło do wywrotek. Zjeżdżając pomyślałem iż w tych warunkach chciałbym posiadać umiejętności żużlowca. Rower tracił trakcję, ja w jedną stronę, a rower w drugą. Można byłoby nakręcić niezły odcinek "gwiazdy tańczą na błocie". Oprócz tych stresujących walk z błotem, były chwile przyjemne. Wyjeżdżając z lasu zachwycał mnie widok i zapach pól zasianych pięknie kwitnącym na żółto rzepakiem, a w powietrzu można było usłyszeć śpiew ptaków. Jak to wspaniale widzieć wielkość Boga w Jego stworzeniu. Ostanie pięć kilometrów było płaskie i ile sił fabryka dała dusiłem na pedała (ale częstochowski rym :-). Po 2:46:03 przejechałem linię mety, co w kategorii M4 dało mi 20 pozycję. Na mecie czekał Mateusz, u którego w domu miałem przyjemność zjeść obiad. Już teraz wiem, kto mógłby gotować podczas wspólnego startu ChGK w tegorocznej Pętli Beskidzkiej i wszyscy by przeżyli i nie narzekali na żołądek Dzięki Ci Mateusz za gościnność i poświecenie mi swojego czasu. Około dwie godziny później tak lało, że wycieraczki nie nadążały zbierać wody, a ja zadowolony, że żadna kropla deszczu nie spadła na moją głowę, jechałem do domu. A za tydzień Skandia w Bielawie. Do zobaczenia na trasie. :-)"


Zapraszamy do galerii gdzie zamieściliśmy fotografie z tego wyścigu. Zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów ludzi, którzy poświęcają swój czas i środki, aby służyć innym. Bardzo Wam dziękujemy i pozdrawiamy.


   Wspierają nas:
 
   Polecamy:
Petla Beskidzka
 
   Wsparcie medialne:
Radio Pielgrzym Rowery.org
 
   Stroje wykonała Firma:
Sportgang
 
osób on-line: 5   •   dzisiaj odwiedzin: 22   •   wszystkich odwiedzin: 30197
Copyright © 2010 by ChGK  •  Serwis oparty na autorskich skryptach Marcina Zabłockiego - Zablocki.info.pl