Aktualności
2. miejsce Wojtka i 5. Grzegorza w Silesia MTB Cup - Chorzów!
2010-06-25
Dnia 30.05.2010 w parku WPKiW w Chorzowie odbyła się kolejna edycja Silesia MTB Cup.
Na starcie w kategorii M4 stanęli zawodnicy ChGK: Wojciech Muś i Grzegorz Cygan. Po bardzo dobrej jeździe Wojtek wskoczył na podium zajmując 2 miejsce. Grzegorzowi zabrakło 24 sekund do 3 miejsca i ostatecznie został sklasyfikowany na 5 miejscu.
A oto przebieg wyścigu widziany z perspektywy Grzegorza i Wojtka:

"Organizatorzy musieli nieźle się natrudzić aby wytyczyć w parku pętle o długości 17km. Jak na zawody MTB asfaltu było sporo, pozostała część trasy (po obfitych opadach deszczu) przebiegała po utwardzonych alejkach parkowych, które miejscami przypominały błotne bajora. Część asfaltowa była mi dobrze znana gdyż często mając mało czasu aby wyjechać rowerem w teren kręciłem kółka po parku. Udało nam się pokonać przeszkody logistyczne i w tym miejscu chcę podziękować Grzegorzowi za poświęcenie, który przyjechał po mnie do Rybnika i w ten sposób mogliśmy razem wziąć udział w zawodach. Do tej pory mieliśmy okazję wystartować razem tylko raz, w Orzeszu na początku sezonu. Moja taktyka była prosta jak najbliżej trzymać się Wojtka. Zaraz po starcie mała kraksa zatrzymała kolarzy na kilka sekund. Na pierwszych kilkuset metrach trzeba było bardzo uważać aby nie wylądować z twarzą przyklejoną do asfaltu, a to żadna przyjemność. Pierwszy odcinek asfaltowy z ostrymi zakrętami, przejazd tyłem „kapelusza” i wzdłuż rosarium, trochę błota, i znowu liczne ostre zakręty, droga z czerwonej cegły i znowu asfalt. Starałem dotrzymać koła Wojtkowi ale bezskutecznie, pędził jak rozpędzona lokomotywa, której palacz dosypywał następną łopatę węgla. Stawka zaczęła się rozciągać, koniec asfaltu i wjazd na ścieżki parkowe i tutaj zerwana taśma wytyczająca prawidłowa drogę, po kilku sekundach zorientowałem się że źle jadę. Nawrotka, wjazd na właściwą drogę i trzeba przenieść rower przez szyny kolejki wąskotorowej (jednej z atrakcji parku). I znowu asfalt. Był to odcinek wzdłuż ogrodu zoologicznego ciągnący się stale pod górę na którym najlepiej się czułem i najwięcej nadrobiłem. Po podjeździe, zjazd pod nieczynną kolejką linowa "Elka" (niestety w remoncie, ma być nowa ale nie wiadomo kiedy. Kolejka ta przez dziesiątki lat była wizytówką parku). Znowu krótki podjazd i przejazd po schodach koło Planetarium. Bardzo ciekawym odcinkiem okazał się przejazd przez rowerowy tor dirtowy i parę kilometrów dalej przez rowerowy tor zjazdowy. Na drugim okrążeniu zaczęło grzmieć i padać. Cały przemoczony i pokryty warstwą błota wjechałem na metę gdzie już czekał uśmiechnięty Wojtek. Po godzinie oczekiwania w końcu są wyniki, Wojtek 3 ja 6. Następna godzina oczekiwania, ale w końcu jest – dekoracja. Wojtek z uśmiechem na twarzy staje na podium. Następnego dnia okazało się że nastąpił błąd w wynikach i osoba która zajęła drugie miejsce nie powinna się tam znaleźć. Niestety, organizatorowi w ogóle nie zależało na wyjaśnieniu całej sprawy i jedynie miał nadzieję że zawodnik sam się zgłosi i odda medal.
Szkoda, że często w sporcie tak jak w życiu nie liczy się uczciwość i zasady fair play lecz sam wynik.
Wielka szkoda!!!!"